Lidia Struzik
Recenzja obrazu Anny Kulpińskiej ,,Pomarańczowy deszcz”, 2015
Zachwycił mnie ,,Pomarańczowy deszcz” Anny Kulpińskiej. Taki jesienny pejzaż impresjonistyczny. Bo jakiż może być deszcz jesienią, kiedy wraz z nim lecą rude liście z drzew? I wirują, i skrobią po szybach – stąd te rysy i koła. I ta rozmazano-zamazana perspektywa! Ów obraz – to jak dzieło oglądane zza szyby samochodu, zostawionego pod październikowym drzewem na noc. Mnogość małych kółeczek kojarzy się ze śladami po żołędziowych czapeczkach, które spadając, odbiły swój znak przemijania. I ta odrobina błękitu, jak fragmenty szyby i złotopolskiego nieba. I znikomość zieleni, boć jesień króluje, więc walka pór roku o właściwy koloryt. Całość – jakby płynęła nurtem życia – to kwiatu błękitem, ówdzie czerwienią, jak serce, co jest jedno w całym organizmie, czy kilkoma białymi kreskami – siwymi włosami, co się właśnie pojawiły. Piękny! Pozwala pracować wyobraźni, nie ogranicza, nie zniechęca. Chętnie zawiesiłabym to dzieło sztuki w mym salonie.

Lidia Struzik: recenzja obrazu Anny Kulpińskiej, „Pomarańczowy deszcz”
Opublikowano: 13 grudnia 2017